Rozdział II: Praca

Wyjście na korytarz wcale nie poprawia mojego samopoczucia. Świat wiruje, ciało nie chce współpracować, a do tego jeszcze Alicja postanawia zadawać pytania, wyrzucając z siebie słowa z prędkością pistoletu maszynowego. Jesteśmy już prawie przy windach, kiedy dociera do mnie oczywiste…

– Ej, ej czekaj… Gdzie ty masz swoje rzeczy? Przyszłaś tutaj tylko z torebką, a walizki? Przyjechałaś przecież na dłużej, może wniesiemy je z dołu, czekają na portierni tak? – zaczynam nerwowo wzywać windę magicznym przyciskiem.
– Wyluzuj, bo serduszko ci zaraz stanie staruszku. Rzeczy mam w hotelu, Franek prowadził całą drogę, więc poszedł spać. Nie mamy do ciebie daleko, 10 minut taksówką.
– Hotel, taksówka, za hajs Franka baluj? – zaczynam szyderę. Dopiero teraz zwracam uwagę na jej zadbany wygląd. Fakt, nie widziałem jej kilka lat, ale przypomina bardziej dziewczyny z Insta niż moją małą siostrzyczkę. Modne ciuchy podkreślają odpowiednio kształty, obcasy dodają kilku centymetrów, a blond włosy świetnie kontrastują z opalenizną. – Nieźle jak na dziewiętnastolatkę bez pracy.

Praca jak praca

– Widzisz braciuszku, wiele się zmieniło przez ten czas. Oboje z Frankiem mamy pracę, co więcej, nawet jesteśmy wspólnikami, chociaż bardziej pasuje tutaj partnerami.
– Nie pochwalisz się? Nie powiesz nic więcej?
– A mówi ci coś Chaturbate? Xhamster? Showup?
– Tak, sekskamerki. Nie rozumiem, co to ma wspólnego z waszą pracą? Wasza firma ich w jakiś sposób obsługuje? Czekaj, czy ty do reszty ocipiałaś?!
– Nie rozumiem twojego zgorszenia, nie robimy nic dziwnego. Praca jak praca. Kocham Franka, robię to tylko i wyłącznie z nim, nigdy sama. Rozumiem, gdyby to było z kimś innym czy jakieś orgie z murzynami, ale nie puszczam się, nie kurwie, nie daje dupy na lewo i prawo. A to, że ktoś może to obejrzeć na żywo? Cóż, nie powiem że to nas dodatkowo nie podnieca – świadomość, że mamy publikę i nie możemy odpuścić. Wiesz, Franek jest zadowolony bo dziennie jest środa, a ja wreszcie dokładnie poznałam swoje ciało. Przyzwyczaiłam się już do zapachu jego nasienia, nauczyłam się robić głębokie gardło i nie brzydzi mnie spust na twarz, co więcej, fajna zabawa z tym jest, kiedy można tak wetrzeć spermę w siebie…

Nie mogę tego słuchać, muszę to przerwać.
– Wiesz, że babcia dostałaby zawału gdyby się dowiedziała?!
– Babcia nie żyje już cztery lata, więc zawał jest ostatnią rzeczą, która jej grozi. Poza tym, to ja bym dostała zawału, gdyby mi, tak jak jej, granat wybuchł sześć metrów od dupy. Inne czasy, inne problemy.


Powyższy fragment jest częścią II Rozdziału powstającej książki – więcej wkrótce.

Rozdział I znajdziesz TUTAJ

Photo by Sydney Sims on Unsplash