…bo trójkąt jest dobry tylko na chwilę.

„Obraz nędzy i rozpaczy” – nie zliczę, ile razy słyszałem to w swoim rodzinnym domu, kiedy wracałem po całodniowej zabawie z rówieśnikami, gdy jeszcze naiwnie chciałem dorosnąć (DON’T GROW UP MAN, IT’S A TRAP!). Kiedy już tylko prosiłem o wieczne pozostanie w Nibylandii i codzienne starcia z Kapitanem Hakiem, dalej słyszałem to równie często – także po …

…bo to Michał Anioł, a to Kaplica Sykstyńska.

Kilka minut po północy, a zamiast snu jest odświeżanie telefonu. Czternasty dzień, dziewiątego miesiąca, a od kilku lat, niezależnie od położenia geograficznego, sprawdzam, czy wiadomość została dostarczona. Happy hippie birthday my dear. Różnie bywało, gdyż wcześniej miałem tę przyjemność robić to osobiście, teraz już tylko w ten dziwny, tak popularny przez millenialsów sposób. Uff. Dostarczono. Odpiszesz mi może później, może za …

…bo tak naprawdę, nie wiem nic.

Blisko dwa tygodnie, czternaście jakże długich do znudzenia dni i jakże krótkich, pełnych burzliwych myśli nocy. Tyle minęło od ostatniej notki tutaj – na blogu, który miał być prowadzony regularnie. Wyszło za dużo zrobionych kilometrów, wypitych kaw i niepotrzebnych mi zupełnie rozmów, które okazały się dla ciebie tak ważne. Nie dziękuj, zrobisz to wtedy, kiedy sama …

…bo to jest nasze typowe życie.

Typowy dzień w tym typowym życiu. Czwartek lub jakikolwiek inny dzień tygodnia. Popołudnie, chociaż już bliżej wieczora, a my siedzimy we dwoje w mieszkaniu, zawalonym jeszcze pudłami po przeprowadzce – od teraz już naszym mieszkaniu. Każde z nas ma w ręku książkę, dojadając resztki zimnej lasagne z obiadu. Nie ma już nawet alkoholu, więc trzeba …

…bo znowu nie wiem, co powiedzieć.

Znowu smak wygazowanego piwa. Znowu smak śląskiego powietrza. Znowu niewidok twoich oczu. Ty jesteś tam, ja jestem tu i to się w najbliższym czasie nie zmieni. Ile to kilometrów nas dzieli? Przestałem liczyć, kiedy odległość wynosiła więcej niż pięć metrów – wtedy zaczęła się moja samotność. Kiedy dokładnie to było? Nie pamiętam, bo nie wiem, …

…bo dostosuj się albo giń.

Znów sobota, znów wieczór, znów tydzień zabawił się w zająca, którego zawsze według rodziców goniliśmy w momencie dziecięcego upadku. Teraz to już nie zając, a alicjowy króliczek, chowający się po drugiej stronie lustra. Pluszak-kicak, nie ma znaczenia jego nazwa, kiedy liczy się to, że znowu spierdolił. Tak samo jak ten tydzień, na szczęście uciekający w stronę zachodzącego słońca i …

…bo skomplikuj sobie życie.

Pudełko było cudowne na swój sposób. Małe, klimatyczne i moje, tylko moje. Dodatkowo fakt, że nie działał żaden z dwóch dzwonków sprawiał, iż żadnych niezapowiedzianych gości być nie mogło. W gwiazdach kocham wszystko oprócz dźwięku dzwonka do drzwi właśnie. – Dzień dobry, co słychać mój drogi? – uśmiechnięta twarz, w ręce butelka wina, skóra opalona lipcowym …

…bo co powinieneś?

Poniedziałek rano. Winda, sąsiadka i ty. Tak naprawdę jej nie znasz, bo jak można znać kogoś kto mieszka obok ciebie w bloku, czasami wpadnie na imprezę, chwilę porozmawia, upije się i wróci do własnego mieszkania. Czasami nie wróci, bo stan upojenia uniemożliwi jej skorzystanie z opcji powrotu, a zamiast tego otworzy w niej chęci na sięgnięcie po bongo i dalsze …

…bo moje obok to nie twoje obok.

Każdy kolejny tydzień, zbliżając się ku końcowi przynosi dni na które dziwnie czekam… Stojąc pod blokiem i starając się nie odmrozić palców podczas stukania w telefon, mam tylko jedną myśl: „Tryb samolotowy – najlepsze na co mogły wpaść tęgie głowy podczas wymyślania telefonów komórkowych, czy tam smartfonów.” Może to egoizm, ale umówmy się, dwie lub …