Rozdział I: Urodziny

Rozdział II znajdziesz TUTAJ Światło. Szafa. Zegarek. Ściana. Sufit. Zegarek. Kontrast nie chce się pojawić. Większa wskazówka goni mniejszą, chociaż to budzik elektroniczny. Obraz totalnie zamazany, jedna powieka cięższa od drugiej, tak samo jak tyłek cięższy niż każdego innego dnia. Nie ma chuja, żebym się ruszył, nawet po omacku. Nie ma takiej opcji. Zapomnij. Drrrrrrrrryń, …

…bo znowu się udało Tato.

Nie jesteś już dzieckiem, prawda? Duży gość z ciebie, serio! Masz telefon dotykowy, kartę kredytową, Spotify Premium, ścianę rekordów w Endomondo i nie miewasz kaca po siedmiu piwach, chyba, że pomieszasz to z winem. Tak, bywasz głupi, o czym świadczy fakt tego mieszania, a także mieszkania tutaj, gdzie mieszkasz teraz – jebane pudełko i jego …

…bo chciałbym, żeby to był dopełniacz.

Ile tak naprawdę spędzamy ze sobą czasu? Jesteś tylko liczbą, która tworzy zestaw lajków na blogu, czy może personą bliższą, która wie, co lubi jeść Autor na śniadanie? Wiesz, jak wygląda mój najnowszy tatuaż, czy w ogóle nie wiesz, że moje ciało to brudnopis? Znasz znaczenie chociaż jednego z tych siedemnastu malunków, czy w ogóle cię to …

…bo może mi się wydawało.

Pierwszy dzień wiosny. Pierwszy spacer. Pierwszy pocałunek. Pierwsza miłość. Pierwsze rozstanie. Ostatni dzień zimy. Ostatni dotyk twarzy. Ostatni seks. Ostatnia przyjaźń. Ostatnie pożegnanie. A to wszystko, co pomiędzy to…? Chuj? Byłoby najłatwiej. Ile razy zdarzyło ci się powiedzieć „kocham”? Ile razy zdarzyło ci się usłyszeć „kocham”? A ile razy, po prostu ci się wydawało? Ile …

…bo trójkąt jest dobry tylko na chwilę.

„Obraz nędzy i rozpaczy” – nie zliczę, ile razy słyszałem to w swoim rodzinnym domu, kiedy wracałem po całodniowej zabawie z rówieśnikami, gdy jeszcze naiwnie chciałem dorosnąć (DON’T GROW UP MAN, IT’S A TRAP!). Kiedy już tylko prosiłem o wieczne pozostanie w Nibylandii i codzienne starcia z Kapitanem Hakiem, dalej słyszałem to równie często – także po …

…bo to Michał Anioł, a to Kaplica Sykstyńska.

Kilka minut po północy, a zamiast snu jest odświeżanie telefonu. Czternasty dzień, dziewiątego miesiąca, a od kilku lat, niezależnie od położenia geograficznego, sprawdzam, czy wiadomość została dostarczona. Happy hippie birthday my dear. Różnie bywało, gdyż wcześniej miałem tę przyjemność robić to osobiście, teraz już tylko w ten dziwny, tak popularny przez millenialsów sposób. Uff. Dostarczono. Odpiszesz mi może później, może za …

…bo tak naprawdę, nie wiem nic.

Blisko dwa tygodnie, czternaście jakże długich do znudzenia dni i jakże krótkich, pełnych burzliwych myśli nocy. Tyle minęło od ostatniej notki tutaj – na blogu, który miał być prowadzony regularnie. Wyszło za dużo zrobionych kilometrów, wypitych kaw i niepotrzebnych mi zupełnie rozmów, które okazały się dla ciebie tak ważne. Nie dziękuj, zrobisz to wtedy, kiedy sama …