…bo czy dotyk to wszystko?

Powietrze jest gęste od zapalonych świec, narastającego napięcia i obawy przed tym, co przyniesie kolejna noc. Łóżko usłane płatkami róż, które przyklejają się do jeszcze mokrego po kąpieli ciała – jest gorąco, duszno wręcz. Leżymy w oczekiwaniu na to, co nadejdzie, ale ponownie, nie przychodzi nic. Samo nigdy nie przyjdzie. Świece powoli się dopalają, lecz wypełnione ich zapachem powietrze długo nie pozwala zasnąć – tysiące myśli w głowie także nie ułatwia sprawy – sen przychodzi dopiero nad ranem, gdy górę w tej bezsensownej walce bierze zmęczenie.

*****

Jeszcze nie tak dawno, dotyk potrafił przenieść mnie do innego świata – odpowiednio poprowadzone po ciele dłonie resetowały umysł, wyciągały z niego wszystkie niepotrzebne myśli, pozwalając odpłynąć i po prostu być – tu i teraz. Oddech momentami przyspieszał, chwilami się zatrzymywał; dobrze było czuć taki dotyk i przenosić się w nieznane – uciekać ze swojego ciała i głowy po całym dniu zmagań.

Czy dotyk może być ukojeniem po całym dniu zmagań? Obecnie kojarzy mi się ze spokojem, bezpieczeństwem i daje poczucie stabilizacji. Sen przychodzi dość łatwo, głosy w głowie milkną, słysząc jej miarowy oddech, a to jest ogromna ulga. Zanim zasnę, moje dłonie wędrują po jej ciele, wyciągając z tej nocy okruchy przyjemności – zasypiam spokojny, chociaż rano nie będzie po tym ani śladu.

Poranek przywita kolejnym dniem pełnym niewiadomych – w tym równaniu jest za dużo iksów, a ja z matematyką zawsze byłem na bakier – czasami coś rozwiążę korzystając ze ściąg lub mając szczęście w odpowiedzi, ale ogólnie, jestem do dupy w rachunkach, zwłaszcza takich, gdzie są niewiadome. Stabilizacja i bezpieczeństwo, nawet chwilowe, zastąpiły wcześniejsze odczucia i nie ma co narzekać – wszystko jest lepsze od samotnego zasypiania w pustym łóżku z głową pełną myśli. Gdyby tylko, gdyby jednak, gdyby na chwilę, udało się połączyć dwa rodzaje dotyku, mógłbym bezpiecznie i spokojnie odpływać w nieznane, chcąc się rano obudzić.

„Paszczak obudził się powoli i gdy tylko stwierdził, ze jest sobą, zapragnął być kimś innym, kimś, kogo nie znał. Czuł się jeszcze bardziej zmęczony niż wtedy, kiedy kładł się spać, a tu tymczasem nastawał już nowy dzień, który będzie trwał do wieczora, a potem przyjdzie następny i jeszcze następny i ten znów będzie taki sam jak wszystkie dni w życiu Paszczaka.” – Dolina Muminków w listopadzie

Photo by Sweet Ice Cream Photography on Unsplash