…bo wszyscy przemijacie.

Pięć lat. Dużo i mało. Zależy z której strony drzwi do łazienki jesteś na to spojrzymy. Pięć lat. Tyle minęło od momentu, kiedy podjąłem jedną z ważniejszych decyzji w moim życiu, pakując wszystkie swoje manatki do samochodu i opuszczając dom rodzinny.

Był płacz (matki), były rady (ojca) i zgrzytanie zębami (brata), który miał zostać teraz najmłodszym sługą dzieckiem w domu. Zrobiono z tego wydarzenie, napompowano balonik i nie można było go normalnie, tak po prostu pozbawić powietrza. Oczywiście trzeba było przekłuć mega igłą, obwieszczając wszystkim wokół, że oto syn marnotrawny wcale nie jedzie w siną dal, tylko karierę do wielkiego miasta robić (o ile na wschodzie Polski są wielkie miasta, a chęć zamieszkania z dziewczyną to kariera).

Nieważne. Praca miała się znaleźć, bo zdolny on i taki wszechstronny. Tak też było, chociaż z lekkim poślizgiem. Kilka CV poszło tu, kilka tam, ale odpowiedź nie przyszła z żadnego miejsca. Pomógł dopiero Facebook. Jednak to nie o tym ma być tutaj mowa. Pięć lat minęło jak z bicza strzelił i co…?

Gówno. Chce się napisać. Pięć lat minęło i nadszedł moment, kiedy między jedną a drugą zmianą mieszkania, należało na chwilę wrócić do domu. Tego prawdziwego domu domu. Z mamą i tatą, z psem, z ogrodem, z rodzeństwem i wszystkimi problemami. Z sąsiadami także.

I się zaczęło.

WASZE KURWA PRZEMIJANIE.

Tak, dokładnie tak. Powoli jednak.
Moja praca jest taka, że mogę sobie pozwolić na wiele.

Mogę sobie pozwolić na oglądanie serialu w czasie, kiedy ty zaliczasz właśnie 5 godzinę pracy.
Mogę sobie pozwolić na wstanie o 10.27 i nikt mi nie powie, że się spóźniłem do pracy.
Mogę sobie pozwolić nic nie robienie przez cały dzień i chociażby odsypianie imprezy, bo wiem, że swoją pracę zrobię w nocy, czy po prostu nadrobię kolejnego dnia.

Mogę…i tak w kółko. To także jest nieważne.

Ważne jest natomiast to, co daje mi taka praca.
A daje możliwość obserwowania ludzi, którzy po prostu przemijają.

Wychodzę rano z psem na spacer. Godzina 6:23. Ludzie biegną. Wszyscy. Wszędzie. Nawet na chwilę się nie zatrzymują – w jednej ręce gorąca kawa, bo nie było na nią czasu w domu, w drugiej smartfon, bo trzeba być stale „in touch”, ju noł. Nie, nie trzeba, ale mało kto to rozumie.

Wychodzę w południe z psem na spacer. Godzina 13:46. Ludzie biegną. Wszyscy. Wszędzie. Na złamanie karku, bo spotkania, bo biznesy, bo interesy. Wzrok przed siebie lub w chodnik, nigdy na drugiego człowieka. Jeśli akurat nie rozmawiają przez telefon, mają w uszach słuchawki. Totalnie się odcinając od życia. Wsłuchanie się w miasto? Zapomnij. Odchodzi się od tego, to nie jest modne.

Wychodzę wieczorem z psem na spacer. Godzina 21:18. Ludzie biegną. Po prostu. Modnie ubrani uprawiają ten modny sport. Nie robią tego w większości dla siebie, ale dla innych, żeby się pokazać, żeby coś udowodnić, żeby być fit jak inni. Biegali przez cały dzień za kasą, biegają wieczorami za… No właśnie, za czym? I po chuj im to wszystko?

Tak dzień za dniem, przemijanie. Kurwa.

NAWET NIE SPOJRZYSZ MI W OCZY

Przemijacie nawet w tej mojej małej mieścinie. Mijacie mnie każdego dnia, kiedy wychodzę z psem. Znajomi, kumple z podstawówki, byłe pierwsze dziewczyny oraz dalsi sąsiedzi. Żaden z was mnie nie poznaje, chociaż nie zmieniłem się ani trochę.

Dobra, doszedł rękaw z tatuażami, trochę bazgrołów na drugiej ręce i klatce piersiowej. Może jestem trochę wyższy niż w podstawówce. Nadal jednak ten sam wzrok, ten sam uśmiech, w większości te same powiedzonka.

Jednak wy mnie nie poznajecie. Do tego trzeba spojrzeć w oczy, a wy patrzycie pusto przed siebie lub pod nogi, i przemijacie. Tuż obok mnie, spiesząc się przeżyć życie w tak chujowy sposób. Nie zatrzymacie się, żeby posłuchać innych ludzi, żeby pogadać, czy po prostu, żeby pobyć tu i teraz.

Wiem, nie macie na to czasu. Musicie zarabiać, utrzymywać rodziny, robić kariery. Można to zrozumieć, każdy ma inne potrzeby i cele w życiu. Powiedz mi tylko, drogi nieznajomy, kiedy ostatnio miałeś wolne?

Kiedy ostatnio wyłączyłeś telefon o 22, miałeś w dupie powiadomienia na fejsie i chociażby świat się walił i palił, byłeś tu i teraz?

NO KIEDY? 

Wyłączasz swój telefon chociaż na chwilę? Nie sądzę.
Olewasz powiadomienia na fejsie? Nie sądzę.
Odczytujesz wiadomość na fejsie i nie odpisujesz od razu? Nie sądzę.

Musi być już i teraz. Nędzny XXI wiek, który tak nas zamotał, że nie mamy na nic czasu.

Ale nie zrozum mnie źle, sam go nie mam na większość rzeczy. Sam chodzę ze słuchawkami w uszach po ulicach, sam biegam wieczorami i także przeminę.

Tylko wiesz co nas odróżnia? Ja sobie zdaję z tego sprawę i pomiędzy tymi rzeczami, pomiędzy zasranymi obowiązkami, staram się żyć, a nie tylko przemijać.