…bo pozwól jej mieć orgazm.

„Spotkałem się z kolegą, bo kolega jest od tego, że wypada czasem spotkać się z nimi…” – tak cudownie śpiewał pan Maciek i miał w tym tyle racji, że przy najbliższej okazji, postawię mu kolejkę.

Najlepsze historie zaczynają się od spotkań z kumplem, tzw. wyjść na jedno piwko. Dwa góra trzy. Kiedy jesteście już dość mocno wstawieni, zaczynają się tematy, które normalnie nie powinny wychodzić na światło dzienne.

– Słuchaj. My to ostatnio się z Martą lekko spiliśmy. Miał być romantyczny wieczór, ale się okazało, że pól litrowa whisky to zły pomysł, bo nie zostanie na kolejne dni.
– Aj, znam ten ból. Alkohol nigdy nie zostaje na „później”. Pewnie sobie poużywałeś?
– No własnie. Taki był plan. Marta jak się wstawi, pozwala na znacznie więcej. Otwarta się staje. Wtedy mi daje od tyłu.
– Uuuu. Taka grzeczna M., a tutaj proszę.
– I wszystko było zajebiście. Prawie już dochodzę, a ona zjeżdża ręką w dół. Początkowo myślałem, że ma już dość i przejdziemy na rękodzieło. Takiego. Zjeżdża ręką i zaczyna sobie robić dobrze. Tak podczas seksu, kumasz to?
– No, ale co w tym dziwnego. Chciała orgazmu.
– No chciała. Patrząc po jej ruchach to bardzo chciała!
– Więc w czym problem? Chciała to dostała.
– Za dużo chyba ze swoją przebywasz, bo nie rozumiesz! Ona go sobie sama dała.
– Tak, a potem nastąpił wybuch, rozjebało nam słońce i nastąpił koniec świata. Jacek, przecież to kurwa oczywiste, że kobieta wie najlepiej, jak chce i potrafi dojść!
– Jak to oczywiste? Sugerujesz, że ona tak częściej i inaczej niet?

Ups.

Święty Mikołaj nie istnieje

Mniej więcej tego kalibru nieszczęściem, było dowiedzenie się przez Jacka, że jego kobieta dochodzi tylko od swoich palców. Przy kolejnym spotkaniu okazało się, iż on ją wprost o to zapytał. To mu grzecznie Marta odpowiedziała, że tak, że ma problemy z innymi orgazmami i tylko łechtaczkowy miewa. I najlepsze to te, własnymi palcami.

Miewa, bo regularnie nie ma kto, a ona się krępuje tak przy nim na co dzień. Strzał prosto w serce i jądra. Mocny kopniak między nogi. Ale jak to tak, nie zaspokajam mojej kobiety i ona musi sobie pomagać? Nie daję jej orgazmu?! No płacz i zgrzytanie zębów. Nie dajesz, bo nie rozmawiasz.

Nie rozmawiacie, bo to obustronna wina jest.

Znam kobiety, które potrafią dojść tylko i wyłącznie poprzez orgazm łechtaczkowy. I to palcami, a nie żadne tam minetki. Znam także panny, które potrafią osiągnąć szczyt tylko poprzez porządne kilkunastominutowe pieprzenie ze kilkoma zmianami pozycji. Są także dziewczyny, dla których nie istnieje inny świat niż seks oralny i tylko dobrze zrobiona minetka, jeśli nie zabierz się za nią jaszczurka podpięta do prądu, da im mocny orgazm.

Warto także pamiętać o tych, które dochodzą tylko analnie, bo ich muszelka i dziurka rozkoszy, czekają do ślubu. To tzw. dziewice XXI wieku.

Jej orgazm to jej orgazm

Nie ma tutaj żadnej zasady, ani reguły – nie ma nawet statystyk. Ważne, żeby dowiedzieć się, samemu lub pytając kobiety, jak to u niej wygląda, a potem jej to dać. Zapewniając oczywiście wcześniej grę wstępną.

Szybkie numerki są spoko, ale mokre panny na samą myśl o męskim przyrodzeniu bywają tylko w filmach romantycznych lub pornograficznych. Takie realne, najzwyczajniej w świecie trzeba rozgrzać, ale o tym już pewnie wiesz.

To tylko tak ogólnie, żebyś kolejnym razem wiedział, że jak sobie pomaga palcami to jej pozwól, a nie krytykuj kurwa. No i nie bierz tego do siebie, że jakiś wybrakowany jesteś. Takim się stajesz, gdy chcesz mieć nad wszystkim kontrolę, a jej orgazm może być tylko i wyłącznie zasługą dobrego posuwania w twoim wykonaniu.

PS Święty Mikołaj nie istnieje, prezenty pod choinkę przynosili ci rodzice, a kobiety się masturbują. Sorry bro 🙁

Source: yimmyayo, via yimmyayo