…bo ja wami gardzę.

Raz na kilka miesięcy, chociaż zdarzają się coraz rzadsze przebłyski, dochodzę do wniosku, iż jednak warto z ludźmi się trochę pozadawać. Napisać do dawno niewidzianych mordek, przedzwonić do kilku osób, które prowadzą życie szybsze niż samochody Vin Diesela i wiecznie nie mają czasu, przez co kontakt często się urywa – ogólnie, odnowić znajomości i relacje, co to się trochę rozluźniły.

Wszak nie można być takim aspołeczniakiem, co ludzi ogląda tylko w serialach lub we własnej wyobraźni. Znaczy się można i całkiem mi z tym dobrze, jednak jak powtarzała mama, kiedy jeszcze z nią pomieszkiwałem, tak nie wypada. Ludzie są do szczęścia potrzebni, bo jak nie ma się go z kim dzielić, to chujnia, a nie szczęście.

Jest to operacja na otwartym organizmie, moim organizmie, który wystawia się drugim i trzecim osobom. Niestety, wystawia na razy i kopniaki w jaja, bo ludzie to chuje i egoiści. Dlatego nimi gardzę.

Nie ma nic złego w podwożeniu kogoś, kto i tak mieszka na trasie, którą pokonujesz do celu. Tak się po prostu robi, nie bo tak wypada, ale po prostu. Bo to miłe, bo to fajne i tak postępują kumple. Kumple postępują też tak, iż kiedy akurat zepsuje ci się samochód lub pożyczysz go swojej pani, zamieniają się rolami i podwożą ciebie. Niestety, takiego wała. Bo nie wyrobi, bo nie jedzie akurat (choć tak naprawdę jedzie), bo coś tam i ktoś tam. Po prostu mu się nie chce. Jest pieprzonym egoistą, który dba tylko o swój tyłek. Dlatego gardzę.

Nie ma nic złego w odmawianiu spotkania, jednak kiedy robi się to po raz tysiąc pięćsetny, wtedy jest chujowo. Niby to dorośli ludzie, a jednak, nie potrafią być odpowiedzialni. Do tego jeszcze wiecznie się spóźniają, nie szanując czyjegoś czasu, a potem rzucają takimi wymówkami, iż masz ochotę także rzucić. Czymś ciężkim w ich twarz. Bo zaspała, bo makijaż nie wychodził długo, bo nie wiedziała w co się ubrać, a na dodatek zapomniała, że przecież na trasie jest remont i autobus już tamtędy nie jeździ.

Takich przykładów są setki, tysiące, miliony. Można wymieniać długo i jeszcze bardziej się nakręcać, ale po co. Każdy zna takich ludzi i…no właśnie, czy każdy nimi gardzi?

Nie wiem, nie mam pojęcia. Wasze życie to wasze życie. Osobiście nie lubię egoistów, ale takich pieprzonych egoistów, bo przecież w pewnym stopniu ten egoizm należy posiadać. Nie lubię spóźnialskich, nie lubię pind, nie lubię lalusiów i migusiów. Nie lubię ludzi.

A właściwie to nimi gardzę.

Photo by Jakob Owens on Unsplash