…bo czy czujesz się piękna?

Czy czujesz się piękna? Czy wchodząc do baru, pubu czy restauracji, czujesz na sobie męskie spojrzenia pełne podziwu, adoracji i zachwytu oraz te mniej ukradkowe, pełne zazdrości i nienawiści ze strony ich partnerek? Czy uprawiając seks, myślisz tylko i wyłącznie o przyjemności z niego płynącej, czy także, a może przede wszystkim, a swoim niezbyt idealnym ciele, które partner widzi w niekorzystnym świetle?

W idealnym świecie, gdzie jesteś boginią i kroczysz od zwycięstwa do zwycięstwa (lub orgazmu do orgazmu, jak zwał tak zwał), nie myślisz nawet o tak plebejskiej czynności jak podrywanie facetów – w każdym barze, w każdej chwili masz ich u swych stóp, gotowych rzucić się w ogień na ledwie skinięcie palcem (i to tym małym u stopy). Nie myślisz nawet o tym jak smakuje i pachnie męskie nasienie – do głowy żadnemu nie przyjdzie, aby oczekiwać od swojej Pani wzięcia do buzi, obciągania czy o zgrozo, połykania. Jesteś ponad śmiertelnikami, jesteś ponad wszystkimi i wszystkim – wystarczy, że będziesz leżeć i pachnieć, resztę podadzą ci prosto pod usta.

W równoległej rzeczywistości, nie zawracasz sobie głowy takimi sprawami jak dopasowanie stroju, żeby nie było widać żadnej fałdki; ubranie push-upa czy pokrycie twarzy makijażem, zakrywającym wszelkie niedoskonałości – jesteś piękna, nic nie musisz, wszystko możesz.

Obudź się kochana, to (zły) sen…albo mokry sen większości facetów.

Jesteś:
za mało ładna;
za mało mądra;
za mało zgrabna;
za mało subtelna;
za mało idealna;
za mało wystarczająca.

Nie ma dnia, żebyś nie drżała o to, aby twój (pożal się boże…) rycerz na białym koniu nie odszedł do poznanej przypadkiem w barze BOGINI. Do kroczącego wśród śmiertelników ideału, który wreszcie spełni jego najskrytsze marzenia oraz fantazje rodem z filmów dla dorosłych. Spędzasz więc godziny, dni, miesiące, a czasami i lata starając się mu wystarczyć – być lepszą, ładniejszą i bardziej cudowną wersją przeciętnej siebie. Nie cieszysz się szczęściem u jego boku, cały czas masz z tyłu głowy, że mu nie wystarczasz.

I tylko jedno pytanie zostaje na koniec: skąd kurwa takie przekonanie? Tak, faceci marzą o pięknych kobietach, w myślach odhaczając z nimi kolejne pozycje kamasutry, ale nigdy (jeśli są istotami rozumnymi) nie odejdą do takiej kobiety, bo doskonale wiedzą, że takie boginie są niczym poroże nad kominkiem – podnoszą ego, zwiększają szacunek wśród kumpli i ogólnie to zajebiście wyglądają, ale na tym korzyści się kończą.

Marzymy o swoich własnych wersjach Angeliny Jolie, ale kochamy swoje przeciętne dziewczyny, kochanki oraz żony i cieszymy się, że jesteście takie zwyczajne, ludzkie i osiągalne (czytaj piękne), bo co nam z pięknego poroża, które jedyne, co umie to doprawić nam rogi?

Photo by W A T A R I on Unsplash