…bo chciałbym, żeby to był dopełniacz.

Ile tak naprawdę spędzamy ze sobą czasu? Jesteś tylko liczbą, która tworzy zestaw lajków na blogu, czy może personą bliższą, która wie, co lubi jeść Autor na śniadanie? Wiesz, jak wygląda mój najnowszy tatuaż, czy w ogóle nie wiesz, że moje ciało to brudnopis? Znasz znaczenie chociaż jednego z tych siedemnastu malunków, czy w ogóle cię to nie obchodzi? Niezależnie od tego, jakich odpowiedzi udzielasz na powyższe pytania – jesteś tutaj, a więc mamy ze sobą coś wspólnego. Mianownik? Nie wiem. Chciałbym, żeby to był dopełniacz.

Właśnie przed chwilą stuknęło dwanaście miesięcy, kiedy mój mały świat wypierdolił się na twarz i sobie ten głupi ryj rozjebał. Tak po prostu, wyskoczył dżin z butelki i oznajmił, że jednak nie będziecie szczęśliwi. Tylko głupiec spierałby się z magiczną personą, a kim ja do tego jestem, żeby takie dyskusje zaczynać. Oto jesteśmy – rok i kilka dni później, pakując swój włóczykijowy tobołek i zastanawiając się, czy podjęte ostatnio decyzje, nie były zbyt pochopne. Nawet jeśli były, who cares. Czas pokaże. Jak mawiał Coelho albo inny typek, lepiej żałować, że się zrobiło… Blablabla. Najlepiej nie żałować i takie jest postanowienie czerwcowe. Moje. Nasze. Twoje. Kogoś.

Dzień jak każdy inny, a my siedzimy na ławce. Staram się skupić na twojej twarzy, wreszcie się jej nauczyć, ale co rusz coś mnie rozprasza. Dzieci grające na kamieniach, bajtel jeżdżący na hulajnodze, podmuch wiatru, dźwięk powiadomień w twoim telefonie. Siedząc obok stwierdzasz, że jestem kwiatem lotosu, ale nie masz pojęcia, że wewnątrz jestem pierdolonym kwiatem jebanego lotosu na tej kurewnej tafli chujowego jeziora. Nie widzisz tego jak dygoczę i nigdy nie zauważysz. Dlaczego? Bo nie patrzysz, gdy patrzę. Bo nie patrzysz. Bo nie.

Tysiące myśli, które kołaczą się w mojej głowie, nie sprawiają, że te momenty są łatwe, nie ułatwiają tak naprawdę niczego, chociaż i tak wszystko jest tutaj skomplikowane. Zadziwiające, jak wiele może się wydarzyć w ciągu jednego miesiąca. A jak wiele w ciągu dwunastu? Zaraz zacznę oglądać swój Śląsk z ponad sześćdziesięciu metrów i witać ten kochany świat widokiem na całe miasto. To jest to, czego potrzebowałem. Czy potrzebowałem także ciebie?

Plus Batmana do kompletu, bo Joker już jest. Poznaliście się już? Nie, chyba nie. Nawet nie wiesz o jego istnieniu.

A teraz, skoro już tutaj jesteś. Skoro już przebywamy w jednym miejscu i może nawet czasie, odpowiedz sobie na pytanie, czy chcesz być szczęśliwy/a? Jeśli potakujesz głową to to kurwa zrób, a nie tylko potakuj.

Chyba, że chcesz zająć miejsce pieska na desce rozdzielczej samochodu. Tylko widzisz, jest taki problem – ma on nad tobą taką przewagę, że robi to w rytm każdej muzyki. A ja lubię grać tak, żeby on tańczył.